Jul 102011
 
Share

There’s no easy way to guide a learner, especially a beginner, through vocabulary in this song. Maybe the easiest thing to do is to look for words related to dancing/dancers and relationships – yes, that’s definitely something to start with:) The lyrics are powerful, you will feel rewarded for every effort you make trying to understand them.

This song is also used with the following chart:
Masculine Noun, Accusative Case – examples: atleta – atletę, huzar – huzara, mąż – męża
Back to Masculine Nouns Case Inflection chart

Grande Valse Brillante
1964, Ewa Demarczyk; music: Zygmunt Konieczny; lyrics: Julian Tuwim

Ty wódkę za wódką w bufecie,
Oczami po sali drewnianej
i serce Ci wali (Czy pamiętasz?),
Orkiestra powoli opada, przycicha,
Powiada, że zaraz
(Czy pamiętasz, jak ze mną…?)
Już znalazł Twój wzrok moje oczy,
Już suniesz – po drodze zamroczy –
Już zaraz za chwilę…
(Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś?)
Podchodzisz na palcach i naraz nad głową
Grzmotnęło do walca
Porywasz na życie, na śmierć
do tańca Grande Valse Brillante

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Z panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona Ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca – dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco, unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i w mgle.
I tych dwoje nad dwiema, co też są,
Lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte, wnet zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były i błękitem pieściły
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.

Gdy przez sufit przetaczasz, nosem gwiazdy zahaczasz,
Gdy po ziemi młynkujesz, to udajesz siłacza,
Wątłe mięśnie naprężasz, pierś cherlawą wytężasz
Będę miała atletę i huzara za męża.

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Z panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona Ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca – dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco, unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i w mgle.
I tych dwoje nad dwiema, co też są,
Lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte, wnet zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były i błękitem pieściły
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.

A tu noga ugrzęzła, drzazga w bucie uwięzła
Bo ma dziurę w podeszwie mój pretendent na męża,
Ale zawsze się wyrwie – o, już wolny, odeszła
I walcuje, szurając odwiniętą podeszwą.

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Z panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona Ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca – dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco, unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i w mgle.
I tych dwoje nad dwiema, co też są,
Lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte, wnet zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były i błękitem pieściły
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.

Extra challenges for learners/commentators:
1. Below is a fragment of the original poem by Julian Tuwim, entitled “Kwiaty polskie” (“Polish Flowers”). Apart from the fact that it’s longer, what else is different?

Ja – wódkę za wódkę w bufecie…
Oczami po sali drewnianej –
I serce mi wali.
Pijany.
(Czy pamiętasz?)
orkiestra
powoli
opada
przycicha
powiada,
że zaraz
(Czy pamiętasz ja z tobą…?)
już znalazł wzrok twoje oczy,
już idę –
po drodze
zamroczy –
już zaraz
za chwilę…
(Czy pamiętasz jak z tobą tańczyłem?…)
pochodzę
na palcach
i zaraz
nad głową
grzmotnęło do walca
i porywam – na życie i śmierć – do tańca

Grande Valce Brillante
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,
Panno, madonno, legendo tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona mi wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałem do serca
W utajeniu kwitnące, te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ty cała w domysłach i mgle…
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były,
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
(Rośnie grom i strun, i trąb,
Rośnie krąg i zachwyt rąk,
Coraz więcej kibici
Chciwe ramię ochwyci,
Świętokradczo napełza
Drżąca ręka na pąk
drżący,
Huczą słońca grzmiących trąb,
Kołujący rośnie krąg,
Pędzi zawrót
kolisty
Po elipsie
falistej,
Jednomętnym rozpływem wiruje jak bąk.)
(. . . . . . . . . . . . . . . . . . .)
Gdy przez sufit przetaczam –
Nosem gwiazdy zahaczam,
Gdy po ziemi młynkuję,
To udaję siłacza.
Wątłe mięśnie naprężam,
Pierś cherlawą wytężam,
Będziesz miała atletę
I huzara za męża.

(Wniebowziętym bełkotem
O zabawie coś plotę,
Będziesz miała za męża
Skończonego idiotę,
Słuchasz, chłodna i obca,
Cudo-chłopca, co hopsa,
Żebyś miała za męża
Wytwornego światowca.)

A tu noga ugrzęzła,
Drzazga w dziurze uwięzła,
Bo ma dziurę w podszwie
Twój pretendent na męża.
Ale szarpnę się, wyrwę –
I już wolny, odeszło,
I walcuję, szurając
Odwiniętą podeszwą.

Z jakąś gracją diabelską,
Czardaszowo-węgierską,
Czarcie zataczam kręgi
Tą przeklętą podeszwą,
Trzęsę tyłkiem łatanym
I na pysku mam łatę,
Sześć kopiejek w kieszeni
I nic więcej poza tem.

Palce lewej mej dłoni,
Dziarsko w bok odrzuconej,
Między palce twe wchodzą
I znajdją pierścionek,
Zaciskają się kleszcze —
Choć krzyknęłaś, to jeszcze!
Niech cię boli, ty podłą,
To kółeczko złowieszcze.

Ja ci inny dam pierścień:
Ja ci moim nieszczęściem
Śliczną szyjkę owinę
Jeszcze przed tym zamęściam,
Mściwą pętlę zacisnę
Tę łąbędzią, tę wonną,
Będziesz tańczyć na stryczku,
Wiarołomna madonno.

Krąży koło podrożne i podnosi się, zwęża,
Po wariacku wywija twój pretendent na męża,
A w to koło się wtańcza fabrykańcza szarańcza,
Pan właściciel, posiadacz, kareciarz, brylanciarz!
Jak z piekielnej czeluści wyskakują ci tłuści,
Odbijają cię, kradną, ci złodzieje, oszuści,
W pulcnne łapska cię chwycą – żywo , w supeł, pętlico!
I ty w węzeł, berlińska tajemnicza ulico!
Sercem teraz (zmiłuj się, zmiłuj),
Echem teraz (miłuj mnie, miłuj),
Zlituj się, daruj, pożałuj,
Weź w ciemny las i zacałuj,
Szeptem teraz, cichą namową,
Szeptem tajnym, żalem-żałobą,
Płynną melodią – zwolnioną –
W las cię wytańczam, madonno…
Tajnym szeptem
żałobą
Czy pamiętasz,
jak z tobą
W ciemny las mego życia wkroczyłem –
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem
walca –
Moja najbliższa –
i najdalsza –
i najdalsza –
Tańczyłąś z obcym – z twoiim mężem…
Z twoim mężem… z tamtym chłopcem
I powolutku
w ten las
na palcach
walca…
– I jak za nimi, sunąc wężem,
Ruchami sprężeń i rozprężeń,
Syczący, wieczny, niewidzialny,
Wśliznął się w leśne uroczyska,
Pijaną pianę tocząc z pyska
On – nienawistnik, Gad Fatalny.

Another performance, and a hint at the same time:

Related posts:

 Leave a Reply

(required)

(required)